IPN nie zamyka oczu na nowe technologie

Michał Przeperski: Instytut Pamięci Narodowej jest znany z działalności badawczej – nierzadko budzącej duże emocje. Chyba trochę w cieniu tych emocji pracują edukatorzy zatrudnieni w IPN. Czy rzeczywiście jest tak, że edukacja budzi mniej emocji niż działalność stricte naukowa? Czy to dobrze czy źle?

Katarzyna Rembacka: Czy edukacja budzi mniej emocji? Tak. Czy to dobrze czy źle? Dobrze. Nauczanie to proces – wymaga czasu i spokoju. Jeżeli w trakcie przekazywania wiedzy, kształtowania umiejętności oraz postaw nie wzbudzamy kontrowersji, a co za tym idzie nie przykuwamy uwagi mediów to chyba dobrze. Z drugiej strony staramy się nagłaśniać naszą działalność poprzez przeróżne akcje promocyjne – wszystko to ma jednak określony cel. Chcemy skupić uwagę odbiorców na ważnej dacie czy postaci i skutecznie zachęcić ich do pogłębienia informacji na dany temat. Faktem jest, że edukatorzy, w przeciwieństwie do naukowców, są często bezimienni – uważam jednak, że jeżeli komuś taki stan rzeczy nie odpowiada może go zmienić, chociażby poprzez publikację autorskich materiałów edukacyjnych lub stworzenie ciekawej wystawy. Nie stoi to w sprzeczności z pracą zespołową, która najczęściej jest anonimowa, co nie znaczy, że gorsza.

Zacznijmy od początku – edukacja niejedno ma imię. Na czym konkretnie polega działalność pionu edukacyjnego IPN?

Chodzi przede wszystkim o popularyzację najnowszej historii Polski. Innymi słowy – koncentrujemy się na tym, aby stan wiedzy na temat tego, co się wydarzyło w naszym kraju i czego doświadczyło nasze społeczeństwo w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, był coraz wyższy. Działamy w bardzo różnorodny sposób, uzależniony od takich czynników jak wiek odbiorców, uwarunkowania lokalne, regionalne czy zainteresowania i „fachowość” grupy, do której się zwracamy. Edukujemy poprzez programy telewizyjne, tematyczne portale internetowe, konferencje, sympozja, rozliczne publikacje ale także poprzez gry miejskie, turnieje, rajdy czy konkursy.

Czy oferta IPN jest kierowana bardziej do uczniów czy bardziej do nauczycieli?

W przypadku Szczecina ofertę kierujemy przede wszystkim do nauczycieli, co nie oznacza, że propozycje w niej zawarte dotyczą głownie pedagogów. Abyśmy mogli wejść z naszymi działaniami do szkoły musimy mieć kogoś, kto nas tam zaprosi – tym kimś jest nauczyciel. Jednakże kiedy już tam jesteśmy kierujemy się do młodzieży przeprowadzając warsztaty, lekcje, pokazy filmowe, wykłady, debaty. Realizujemy również formy otwarte, na które można zgłosić się bez pośrednictwa szkoły – taka aktywność może być jednak realizowana głownie w okresie wakacji i innych przerw w czasie roku szkolnego.

Polskie szkoły znajdują się w stanie permanentnej reformy. W jaki sposób częste zmiany wpływają na poziom zainteresowania historią? A może ważniejsze niż zmiany strukturalne są inne czynniki?

Te ciągłe zmiany w szkolnictwie, szczególnie z perspektywy pedagogów, nie są dobrze widziane. Jednakże, jeżeli w ich wyniku poziom kształcenia ma być coraz wyższy, powinniśmy się do nich dostosować. A jaki to ma wpływ na zainteresowanie młodych ludzi historią? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć – mamy ten przywilej, że pracujemy najczęściej z ludźmi, którzy już coś wiedzą i chcą tę wiedzę pogłębić. Nie stawiałabym diagnozy typu „młodzież nic nie wie o ojczystej historii, a co gorsza nie zamierza tego stanu rzeczy zmienić”. Może poziom nie jest zbyt wysoki, ale staramy się wspomagać nauczycieli aby to zmienić wchodząc np. z dziejami najnowszymi do gimnazjów, które kończą historię na początku XX wieku. Ostatnio, na zaproszenie Kino Świat, gościliśmy na festiwalu Woodstock – nasza zróżnicowana oferta dotycząca przede wszystkim II wojny światowej i Powstania Warszawskiego spotkała się z bardzo życzliwym odbiorem setek młodych osób, którzy byli autentycznie zainteresowani tą tematyką.

Dzięki Internetowi wiele ciekawych pomocy naukowych i materiałów edukacyjnych stało się powszechnie dostępne. Czy dzięki temu jest łatwiej uczyć historii?

Kluczowe jest słowo „powszechne”. W sytuacji kiedy społeczeństwo ma ułatwiony dostęp do wiedzy, jest to dostęp równy i bezpłatny, nasze szanse edukacyjne wzrastają. Zamykanie oczu na nowe technologie informacyjne może nas wykluczyć z grona skutecznych edukatorów. Ważna jest natomiast weryfikacja źródeł wiedzy, z której korzystamy, ale dla historyków zestawienie i konfrontowanie jest podstawą warsztatu. Jeżeli potrafimy to robić Internet staje się „wszechnicą” wiedzy XXI wieku. Dorzucamy do niej swoje zasoby tworząc internetowe portale tematyczne (zachęcam do odwiedzania strony www.ipn.gov.pl).

Instytut ma już za sobą kilkanaście lat aktywnej działalności. Patrząc z perspektywy czasu – co okazało się największą edukacyjną porażką, a co największym edukacyjnym sukcesem IPN?

Może zacznę od sukcesu – w moim przekonaniu jest to doprowadzenie do ustanowienia Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych. O społecznej akceptacji dla takiego kierunku działalności Instytutu świadczy również projekt ekshumacyjny mający wiele wymiarów. Mamy w tym wypadku do czynienia z pracami naukowo-badawczymi, archeologicznymi, śledczymi – efekty zaś widoczne są w kolejnych publikacjach, wystawach a przede wszystkim w identyfikacjach ofiar reżimu komunistycznego. Powołanie Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów i propagowanie jej ustaleń chociażby na tematycznych portalach internetowych oraz ekspozycjach to działania bezprecedensowe w skali Europy.

W wymiarze szkolnym ogromnym sukcesem Instytutu jest nasza mocno zauważalna obecność wśród wydawnictw edukacyjnych – wieloczęściowa seria Tek Edukacyjnych IPN, materiały filmowe i audio, mapy i tablice informacyjne, książki popularnonaukowe – wszystko to stanowi cenne wsparcie dla pedagogów nauczających historię.

O porażkach jakoś trudniej mówić – dla mnie osobiście każdy przejaw ksenofobii, nacjonalizmu, propagowanie swastyki (nie przekonuje mnie odwoływanie się do jej pierwotnego „słonecznego” oblicza) i czerwonej gwiazdy świadczy o tym, że jako naród i społeczeństwo ciągle za mało wiemy o swojej historii. I za ten brak wiedzy i za takie postawy czuję się odpowiedzialna odczuwając je jako swoją porażkę.

Katarzyna Rembacka – Doświadczony nauczyciel i edukator. kierownik Referatu Edukacji Historycznej OBEP IPN w Szczecinie.