Punki, frakcje i narracje

Jak pisać o najnowszej historii wobec jej medialnych interpretacji dominujących w społeczeństwie? W jakiej formie opisywać wydarzenia, których świadkowie wciąż na bieżąco zdają relację z tego, co było i na dodatek wykorzystują do tego internet?

Styropian i anioły wolności

Prawie 9 mln. złotych kosztował zorganizowany w zeszłym roku w Gdańsku koncert „Solidarność. Twój Anioł Wolność ma na imię”. Dwugodzinna celebracja „Solidarności” poprzez sztukę okazała się ostatecznie ogromną organizacyjną i artystyczną klapą. Wraz z wybuchami ostatnich fajerwerków podczas kończącego imprezę pokazu przygotowanego przez wybitnych artystów z Groupe F. Akrobacje Ognistych Aniołów ostatecznie skompromitowała się idea estetycznego zamknięcia interpretacji ostatniej dekady historii PRL-u. „Solidarność” nie stała się – wbrew wielu staraniom – użyteczną promocyjnie marką, a prosty podział na ludzi systemu i opozycję tak naprawdę nie mógł być nigdy uwiarygodniony. Z jednej strony nie pozwalała na to żywa pamięć codziennych kompromisów i koniecznego współistnienia z komunistycznym państwem, z drugiej już współczesne doświadczenia zakorzenienia ludzi skompromitowanego systemu w nowej politycznej rzeczywistości. Alternatywą dla takiego historycznego teledysku proponującego bezpieczną i atrakcyjną wizję ostatnich lat PRL-u stała się opcja martyrologiczna, atrakcyjna dla części środowisk, które dzięki niej mogą wciąż uwiarygadniać swoje działania i włączać w ten nurt coraz to nowe elementy. Jednym z nich jest PRL-owska kontrkultura. O tym, że nie pasuje ona ani do zestetyzowanej, ani do martyrologicznej wizji najnowszej historii przekonać się można po lekturze książki Mirosława Makowskiego i Michała Szymańskiego „OBOK albo Ile Procent Babilonu?”.

Opis czy doświadczenie?

Książka Makowskiego i Szymańskiego to subiektywny zbiór cytatów, komentarzy i relacji opisujących historię polskiej kontrkultury muzycznej głosami jej twórców. Tłem tego przekazu są fragmenty politycznych przemówień, archiwalnych i współczesnych artykułów a nawet internetowe komentarze. Nie ma tu miejsca na rozbudowane naukowe interpretacje czy estetyczne laurki, w których historia PRL-u to prosta ewolucja systemu od zniewolenia do wolności, a muzyka jest katalizatorem zmian na lepsze: To książka nie dla każdego; na pewno nie prezent „pod choinkę”. Nie jest niegrzeczna; jak ostatnio modne – ale nie pozostawia złudzeń. Że rock obalił komunę? Żart….

Wciąż mami nas pokusa myślenia o historii jako estetycznej, atrakcyjnej, sprawiedliwej, ostatecznie zamkniętej i doskonale użytecznej opowieści. Wypowiedzi zebrane przez Makowskiego i Szymańskiego nie pozostają złudzeń, że taka wizja ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Tezy, że rock obalił komunę wobec nich nie da się już obronić, w zamian nie dostajemy jednak żadnej pozytywnej alternatywy. Historia PRL-u w „OBOK…” rozbija poczucie istnienia jakiegoś możliwego do odkrycia przez nas sensu historii, co jest przecież warunkiem umożliwiającym budowanie na jej podstawie rozmaitych marketingowych ikon. Historia w zgromadzonych tu świadectwach jest chaotycznym zbiorem postaw a nie prostą opowieścią z dobrym i atrakcyjnym zakończeniem. Oczywiście nie ma żadnych szans na to, żeby te głosy wpłynęły w jakikolwiek sposób na dominujące w mediach estetyczne wizje historii PRL-u i kontrkultury.

Tymczasem chaotyczny wielogłos z „OBOK…” pozwala opowiedzieć o niej w nowy sposób, umieścić ją w perspektywie, na którą nie ma miejsca w podręcznikowej czy festiwalowej narracji. Przede wszystkim kontrkultura nie jest tu prostym synonimem opozycji i jej znaczenie jest zdecydowanie głębsze: Montowanie tego [punka lat 70. 80.] w wyraz antyreżymowy, antypaństwowy – jest dla mnie nową kategorią. Kontrkulturowość jest czymś absolutnie innym. Jest ruchem, ideą, próbą nowego zdefiniowania relacji w społeczeństwie (Tomasz Świtalski). Z drugiej strony nie jest idealizowana, a tytułowe „Ile Procent Babilonu” to właśnie pytanie o granice/konieczność/wolę współpracy z systemem: w 1982 roku [stan wojenny] odbyły się, poza Opolem i Sopotem, prawie wszystkie festiwale rockowe i jazzowe.

Poszukiwania nowych form opowiadania

W grudniu 2010 roku w czasopiśmie History and Theory Ann Rigney opublikowała artykuł When the Monograph is No Longer the Medium: Historical Narrative in the Online Age. Autorka przekonuje w nim, że wobec dynamicznego rozwoju nowych mediów ewoluować muszą też badania nad narracyjnością. O ile dotąd opierały się one głównie na paradygmacie tradycyjnej drukowanej monografii (książki w formie kodeksu), dziś otworzyć je trzeba na nowe formy: film (historiofotia) czy internet. Ten ostatni generuje wiele problemów dla potencjalnego badacza: już sam hipertekst zaburza tradycyjny układ narracji dzieląc ją na sieć leksji, po których czytelnik poruszać się może w dowolnym kierunku. Archiwalne filmy na YouTube, dawne fotografie w Google Images czy dynamiczne struktury takie jak artykuły w Wikipedii i treść komunikacji w serwisach społecznościowych mogą być podstawą do wypracowania nowych modeli teoretycznych narracji historycznej.

Tymczasem już w 1999 roku Edward L. Ayers, amerykański historyk i założyciel Center for Digital History na uniwersytecie stanu Virginii nie tylko uznał potencjał badań nad nowymi formami narracji historycznej, ale zaproponował też – w nawiązaniu do Roberta Darntona – nowy model monografii, który miał odpowiadać ich specyfice. W artykule The Pasts and Futures of Digital History pisał: Czy cyfrowe archiwa mogłyby popchnąć nas w kierunku bardziej złożonych, bardziej literackich form narracyjnych? Możliwości i oczywiste wyzwania, jakie niosą ze sobą takie archiwa, mogą wywierać wpływ na wypracowanie takiego modelu narracji, który uwzględniałby więcej aspektów doświadczania i percepcji przeszłości. Jesteśmy w stanie wyobrazić sobie modele pisania, które pozwoliłyby historykom efektywniej radzić sobie z wieloma zależnościami, głosami, rezultatami i znaczeniami przeszłej rzeczywistości. (…) Zatem historycy mogliby zacząć wykorzystywać możliwości oferowane przez nowe media, próbując wyobrazić sobie takie formy pisanej narracji, które wyraziłyby obserwowaną w archiwach cyfrowych złożoność przeszłości, być może naśladując w tej kwestii twórców literatury, przy jednoczesnym zachowaniu właściwej nam rygorystycznej wierności źródłom.

Propozycja Darntona zakładała budowę wielowarstwowej monografii w formie książki cyfrowej: Górna warstwa mogłaby być zwięzłym opracowaniem tematu, być może dostępnym także w tradycyjnej broszurowej formie. Kolejna warstwa mogłaby zawierać rozszerzone wersje tez, uporządkowanych nie sekwencyjnie, jak w tradycyjnej narracji, ale udostępnianych w formie samodzielnych jednostek, wchodzących w skład głównego tekstu. Trzecia warstwa mogłaby składać się z dokumentacji źródłowej… czwarta miałaby charakter historiograficzny… piąta warstwa miałaby kontekst pedagogiczny… i szósta warstwa mogłaby zawierać recenzje czytelników, dokumentować komunikację między autorem i redaktorem oraz publikować listy od czytelników…

Hipertekstowa historia

Fragment książki

Opowieść? Raczej mozaika, zbudowana z cytatów – historia polskiej muzyki w „OBOK…” przypomina hipertekstowy system: chociaż nie ma tu indeksów ani poszczególne leksje nie łączą się ze sobą za pomocą odpowiednio zdefiniowanych odnośników, to można tę książkę czytać na wyrywki, przeszukując cytaty pod kątem słów kluczowych lub autorów, zmieniając perspektywy kiedy tylko przyjdzie na to ochota: z koncertowej rzeczywistości do biur Komitetu Centralnego, z patosu martyrologicznych interpretacji po ironiczne komentarze, z nostalgii po nienawiść.

Książka historyczna, w której obok relacji świadków umieszczane są cytaty ze współczesnych dyskusji internetowych, wpisy z Facebooka i blogów, fragmenty mniej lub bardziej żenujących komentarzy medialnych to jednak dość niezwykły projekt. Taka forma pokazuje jednak z całą mocą, że historia nie jest rzeczywistością zamkniętą w pudełku, którą po prostu się odkrywa i prezentuje wie es eigentlich gewesen, ale dynamiczną konstrukcją pamięci, w której konstruowaniu coraz większy udział ma internet jako miejsce dyskusji o przeszłości.

Można bez problemu wyobrazić sobie „OBOK…” jako książkę cyfrową w postaci hipertekstowego grafu czy nawet wiki, otwartej na kolejne edycje czytelników, w których pokazywaliby swój punkt widzenia na opisywane wydarzenia i swoją ocenę prezentowanych w publikacji Makowskiego i Szymańskiego postaw. Pójście o krok dalej, wyjście z tradycyjnej, zamkniętej kodeksowej formy byłoby przynajmniej częściowym spełnieniem wizji Roberta Darntona.

mr makowski, Michał Szymański
OBOK albo Ile Procent Babilonu?
Warszawa 2011, Manufaktura Legenda
ISBN 978-83-925817-0-3
format: 140 mm x 190 mm, stron: 432