W obronie humanistyki

Względnie słabe wyniki tegorocznej matury spowodowane wprowadzeniem obowiązku zdawania matematyki wywołały wiele dyskusji związanych nie tylko z problemem obligatoryjności tego przedmiotu na egzaminie kończącym szkołę średnią. Znów okazało się, jak bardzo żywy jest schemat przeciwstawiania nauk ścisłych humanistyce, chociaż tak naprawdę nigdy nie odwoływał się on do rzeczywistych relacji między tymi sferami, a współcześnie może być łatwo zakwestionowany choćby przez działania kojarzone z kierunkiem cyfrowej humanistyki. Od pitagorejczyków przez Kartezjusza aż do Lva Manovicha z powodzeniem szukać można dowodów na to, że tak popularne przeciwstawianie zainteresowań ścisłych i przyrodniczych refleksji humanistycznej nie ma sensu. Być może to jedynie prostacki sposób samoobrony tych, którzy mają problem z jednym lub drugim elementem tej fikcyjnej przecież konfrontacji albo opinia zwolenników tezy, że zasługuje na uwagę i wsparcie tylko ta aktywność, jaka w określonej perspektywie jest w stanie wypracować realny dochód.

O ile bez znaczenia są głosy negujące sens badań humanistycznych przez odwoływanie się do ich istoty (badanie idei, języka i narracji, ludzkiej przeszłości, etyki itp.), o tyle poważniejszym problemem są postawy dyskwalifikujące humanistykę ze względu na jej ekonomiczną użyteczność. Oczywiście nie w perspektywie pojedynczej i nic nie znaczącej wypowiedzi na forum albo blogu, ale polityki państwa, uczelni czy mediów. Również zmieniający się model uniwersytetu (ewoluujący coraz bardziej w kierunku komercyjnym i usługowym) wpływa na to, w jaki sposób współcześnie traktuje się nauki humanistyczne. Proces ten ma wymiar globalny, a wymóg rynkowej użyteczności stawiany jest tym częściej, im bardziej pogłębiają się problemy związane z kryzysem ekonomicznym.

Jak w takiej sytuacji bronić zasadności finansowania humanistyki i jak przedstawiać ją opinii publicznej? Przykładem takich działań jest projekt 4Humanities: Advocating for the Humanities, gdzie szczególny akcent kładzie się na jej współczesne związki z technologiami cyfrowymi.

Państwowe i prywatne wsparcie dla humanistyki – dla badań, edukacji, zabezpieczania zasobów i ich kreatywnego odnawiania w takich dziedzinach jak literaturoznawstwo, historia, językoznawstwo, filozofia, badania klasyczne (classics), historia sztuki, kulturoznawstwo, bibliotekoznawstwo – zmniejsza się. W niektórych krajach, szczególnie w wyniku kryzysu ekonomicznego, który rozpoczął się w 2007 roku, oznaczało to poważne ograniczenia funduszy przeznaczonych na humanistykę w budżetach państwa i budżetach uczelni – czytamy w manifeście dostępnym na stronach serwisu. W tych nieprzyjaznych dla humanistyki warunkach 4Humanities ma pokazywać jej uniwersalne znaczenie i nie tylko społeczny czy kulturowy, ale i – pośrednio – ekonomiczny potencjał.

Na stronie znaleźć można m.in. komentarze naukowców podkreślające potencjał humanistyki, informacje o nowoczesnych kierunkach badań humanistycznych, nowych innowacyjnych projektach badawczych, dostępnych grantach czy sytuacji humanistów na rynku pracy. Portal jest redagowany przez międzynarodowy zespół, dzięki czemu nie prezentuje wyłącznie amerykańskiej perspektywy. Projektem zarządza koalicja czterech organizacji: ADHO (Alliance of Digital Humanities Organizations), centerNet (International network of Digital Humanities Centers), HASTAC (Humanities, Arts, Science, and Technology Advanced Collaboratory) i SDH/SEMI (Society for Digital Humanities/Société pour l’étude des médias interactifs), finansuje CIRCA (Canadian Institute for Research Computing in the Arts), ALLC (Association for Literary and Linguistic Computing) oraz ACH (Association for Computers and the Humanities).

4Humanities to nie jedyna inicjatywa tego typu: warto zapoznać się również z projektami takimi jak Defent the Arts and Humanities, Humanities Matter, Art Against Cuts czy działaniami podejmowanymi przez National Humanities Alliance (NHA).

Czy takie projekty mogą być skuteczne? W jaki sposób zweryfikować siłę ich oddziaływania? Jakie przełożenie na rzeczywiste społeczne postawy wobec humanistyki i na politykę państwa w zakresie finansowania badań humanistycznych mogą mieć pojedyncze głosy intelektualistów, którzy sami są zainteresowani publicznym wsparciem dla własnej działalności?

Wydawało mi się, że obok działań promocyjnych równolegle zmieniać się powinna polityka otwartości badań humanistycznych: udostępnienie w internecie czasopism, nagrań z konferencji, artykułów naukowych czy rozwój humanistycznej naukowej blogosfery mogłoby pomóc w budowaniu pozytywnego wizerunku humanistyki w społeczeństwie o wiele skuteczniej niż pojedyncze inicjatywy, będące raczej przekonywaniem już przekonanych, działaniem wciąż ograniczonym głównie do środowiska akademickiego.

Zapytałem o to Petera Subera, jedną z najważniejszych postaci międzynarodowego ruchu Open Access. Jego zdaniem otwarty dostęp do wyników badań humanistycznych, chociaż na pewno umożliwi wielu osobom spoza środowiska akademickiego dotarcie do nowych interesujących ich treści, nie rozwiąże ogólnego problemu złego wizerunku humanistyki w społeczeństwie: Dla mnie prawdziwym problemem jest to, że duża część badań humanistycznych jest zamknięta w sobie, pretensjonalna, celowo niezrozumiała dla osób z zewnątrz – a nawet pełna pogardy wobec nich. Ten rodzaj humanistyki zdaje się potwierdzać – zamiast kwestionować – popularne uprzedzenia. Mówię to jako zwolennik humanistyki i jej adept – całe swoje życie zawodowe poświęciłem filozofii.

Suber dodaje, że Open Access jako model publikowania przeznaczony jest przede wszystkim dla badaczy, a otwarcie zasobów naukowych może generować – obok pozytywnego wpływu – także kolejne problemy w perspektywie społecznego odbioru humanistyki. Trudno się z tym nie zgodzić: nie wszystkie tematy poruszane w czasopismach historycznych, antropologicznych czy filozoficznych mogłyby liczyć nie tylko na zainteresowanie, ale choćby na życzliwą tolerancję ze strony osób spoza środowiska akademickiego. Nie chodziłoby tu nawet o komercyjną wartość badań czy ewentualną barierę specjalistycznego języka, ale treść – bardzo często kontestującą dominujące w społeczeństwie postawy i wyobrażenia lub podejmującą wątki uznane powszechnie za tabu. Nie powinniśmy być wielkimi optymistami jeśli chodzi o poprawę pozycji humanistyki w oczach opinii publicznej dzięki polityce otwartego dostępu. Myślę, że tak naprawdę warto zadać pytanie, czy i w jakim stopniu taka poprawa jest niezbędna.