Czechy – Polska 3:0 w digitalizacji metryk ze Śląska Cieszyńskiego

Dzisiaj najczęściej poszukiwanymi źródłami archiwalnymi są księgi metrykalne. Na przykładzie Śląska Cieszyńskiego, krainy historycznej podzielonej między Polskę i Czechy, widać różnice w ich udostępnianiu. Porównując to do meczu piłkarskiego, można powiedzieć, że nasi południowi sąsiedzi prowadzą 3:0. Na szczęście nasi są bliscy strzelenia kontaktowego gola.

Z racji dziejowych zawirowań katolicy w Księstwie Cieszyńskim zaczęli prowadzić księgi metrykalne dopiero w XVII wieku, a ewangelicy – stosunkowo liczni na tym terenie – w 1709 roku. Metryki ewangelickie aż do 1848 roku nie miały mocy urzędowej, stąd w metrykach katolickich nie powinny dziwić wpisy dokonywane przez protestanckich pastorów.

Większość metryk, zarówno katolickich, jak i ewangelickich, zachowała się do naszych czasów. Rzadko, która parafia miała takiego pecha, jak ta w Domasłowicach (czeskie Domaslavice). W 1773 roku ślepy koń, błądząc w stodole, strącił pochodnię. W efekcie spłonęły stodoła i sąsiadująca z nią plebania, a wraz z tą ostatnią archiwum parafialne.

Dzisiaj, przy „boomie” na poszukiwania genealogiczne, metryki są bardzo chodliwym towarem. Korzysta z nich nie tylko grupa zawodowych historyków, ale przede wszystkim rzesza zapaleńców, poszukujących swoich przodków. Mogłoby się wydawać, że łatwiej szukać ich w kraju niż zagranicą. W przypadku Śląska Cieszyńskiego jest inaczej.

Najstarsze metryki z czeskiej części w pierwszych latach po II wojnie światowej zostały przewiezione do Archiwum Krajowego w Opawie (Zemský archiv v Opavě). Codziennie przyjeżdżali tam genealodzy-amatorzy z Czech, Polski i Niemiec, by szukać swoich przodków ukrywających się w starych księgach. Było to wygodne, bo mieli na miejscu metryki z całego regionu. Nie musieli jeździć od parafii do parafii, jeżeli któremuś z ich prapradziadków strzeliło do głowy, by przeprowadzić się do sąsiedniej wsi. W 2009 roku rozpoczęto digitalizację metryk i pod koniec tego roku ruszyła strona internetowa matriky.archives.cz, gdzie udostępniono poszczególne księgi. W efekcie można odtworzyć swoją genealogię nie wstając od komputera, bo najmłodsze metryki, przechowywane w Opawie, pochodzą zazwyczaj z końca XIX wieku. Po publikacji metryk w internecie pracownia w opawskim archiwum praktycznie opustoszała.

Zupełnie inaczej rzecz wygląda w polskiej części Śląska Cieszyńskiego. Większość metryk pozostaje w archiwach parafialnych, do których dostęp tak naprawdę zależy od czasu i dobrej woli proboszczów. Nie zawsze metryki znajdują się w komplecie. Po II wojnie światowej część ksiąg trafiła do urzędów stanu cywilnego, co dodatkowo utrudnia prowadzenie badań. Świetnie to widać na przykładzie Dębowca (pow. cieszyński). W miejscowym USC znajdują się katolickie metryki prowadzone od 1784 roku, z kolei indeksy do nich znajdują się przecznicę dalej na probostwie.

Najlepiej wyglądał dostęp do metryk parafii ewangelickiej w Cieszynie, najcenniejszych dla tego wyznania (w latach 1709-1781 była to jedyna parafia ewangelicka na Śląsku Cieszyńskim). Były i są udostępniane w Bibliotece i Archiwum Tschammera, które obecnie jest otwarte dwa dni w tygodniu. Zostały już zdigitalizowane i mają w przyszłości zostać udostępnione w internecie.

Podobny los ma spotkać metryki katolickie. Obecnie trwa akcja digitalizacji ksiąg metrykalnych z diecezji bielsko-żywieckiej, do której należy polska część Śląska Cieszyńskiego. Trudno jednak powiedzieć, kiedy nadejdzie dzień, w którym Polska wyrówna stan rywalizacji z Czechami na polu udostępniania śląskocieszyńskich metryk.

Michael Morys-Twarowski