Uwaga: ten wpis został opublikowany dość dawno (18.09.2007) i jego treść może nie być aktualna. Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.

Nowe trendy w oral history? Internet, kolektywność i aktualność

Alex Kingsbury pisze w swoim artykule Making History o rosnącej popularności projektów oral history. Zalicza do nich – obok (co zrozumiałe) inicjatyw nagrywania wspomnień weteranów II wojny światowej czy Ocalałych z Holocaustu, także działania związane z upamiętnianiem współczesnych wydarzeń (11 września 2001 roku czy katastrofa Huraganu Katrina z roku 2005). Okazuje się nawet, że historia mówiona może być wykorzystywana w terapii osób z chorobą Alzheimera. Coraz częściej staje się też elementem prezentacji genealogicznych, które przygotowywane są przez pasjonatów rodzinnych historii.

Zdaniem autora to właśnie takie rodzinne zastosowanie oral history rozwija się najdynamiczniej. Poza instytucjami, wnukowie albo dzieci weteranów wojny starają się ocalić resztki głosu odchodzącego już w przeszłość pokolenia. Powstają nawet specjalne strony, w których prezentowana jest metodologia oral history, recenzowane pojawiające się na rynku narzędzia do rejestrowania dźwięku i wideo, oprogramowanie itp. Jedną z nich jest familyoralhistory.us.

Internet staje się coraz bardziej istotnym narzędziem w zachowywaniu obrazu przeszłości. W ramach prowadzonej przez Bibliotekę Kongresu akcji Veterans History Project reżyser Ken Burns (opisywany już w HiM wcześniej) zrealizował czternastogodzinny dokument, zawierający wojenne relacje mieszkańców czterech amerykańskich miast. Premiera filmu odbędzie się 23 września. Burns zadbał też o odpowiednie internetowe wsparcie dla swojej inicjatywy – wykorzystał jeden z największych serwisów społecznościowych MySpace. Pojawiać się mają w nim fragmenty nagrań. Burns chce także zbierać materiały udostępniane przez użytkowników tego portalu.

dykwit.jpg
Interaktywna, wspomnieniowa mapa Nowego Orleanu sprzed katastrofy 2005 roku (Źródło: Do You Know What it Means)

Tekst, którego autorem jest Alex Kingsbury, potwierdza przynajmniej trzy dosyć wyraźne już trendy w najnowszej praktyce oral history. Można je naszkicować w następujący sposób:

1) W projektach historii mówionej coraz częściej wykorzystuje się internet nie tylko do prezentowania zrealizowanych nagrań, ale również do ich zbierania.

2) Oznacza to, że musi istnieć pewna grupa osób korzystających z Sieci, którzy niezwiązani zawodowo czy hobbystycznie z historią są w stanie odpowiedzieć na tego typu inicjatywę, nagrać wspomnienia swoich najbliższych (albo swoje) i udostępnić je innym. Sam Ken Burns nazywa ich historykami obywatelskimicitizen historians (zobacz ten artykuł). W takiej sytuacji idea obywatelskości znana choćby ze zjawiska dziennikarstwa obywatelskiego przechodzi na działania związane z zachowywaniem/budowaniem obrazów przeszłości. Ponieważ – przez sam charakter oral history – są to obrazy bardzo demokratycznie tworzone, subiektywne i na każdym kroku podkreślające indywidualność, bardzo dobrze wpisują się w naturę internetu i kultury, która rozwija się w oparciu o Internet.

3) inicjatywy historii mówionej dotyczą już nie tylko wydarzeń z głębszej przeszłości. Dotykają także tych najnowszych, mających wyjątkowy charakter. Jest tak choćby w przypadku katastrofy huraganu Katrina i akcji historii kolektywnej Do You Know What it Means, upamiętniającej obraz Nowego Orleanu sprzed lata 2005 roku.

Czy takie kolektywne tworzenie bardzo demokratycznego i oddolnego obrazu najnowszej historii nie jest wyrazem kryzysu ogólnych medialnych narracji? Okazuje się, że zwykli internauci są w stanie razem zbudować o wiele pełniejszy przekaz o minionym wydarzeniu niż profesjonalne stacje telewizyjne. Wygrywają na polu unikalnych materiałów – fotografii, filmów nagrywanych komórką, pokazujących wydarzenie z perspektywy niezauważanej przez tradycyjne media. Czy główne ikony zamachów 11 września nie powstały w amatorskich kamerach osób spacerujących po ulicach Nowego Jorku? Kolektywne tworzenie historii zwycięża też na polu doświadczeń – w telewizji albo prasie trudno jest oddać wszystkie, nawet najbardziej subiektywne odczucia, wrażenia, punkty widzenia. Tymczasem serwisy takie jak Doyouknowwhatitmeans.org na to pozwalają.



• • •


Kilka razy w miesiącu wysyłany jest newsletter z informacją o nowych materiałach dostępnych na Historiaimedia.org. Nie ma w nim żadnych reklam. W każdej chwili można zrezygnować z subskrypcji. Proszę o podanie adresu email:

 

Bezpieczeństwo adresów w bazie subskrypcji zapewnia system NinjaMail.

Licencja Creative CommonsO ile nie zaznaczono inaczej tekstowa treść tego artykułu jest dostępna na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Unported.

Komentarze

Redakcja zastrzega sobie prawo edycji lub usunięcia komentarza, jeśli jego treść nie odnosi się do treści artykułu lub narusza zasady netykiety. Komentarze są moderowane.

  1. Thank you for linking to my site!